Zgodziła się na rozmowę.
Usiedliśmy na łóżku.
Zacząłem rozmowę.
Powiedziałem, że jej nie kocham.
Że nigdy nie kochałem.
Przeprosiłem ją za to, że ja skrzywdziłem.
Wiedziałem, że ona była we mnie cholernie zakochana.
Chciałem, żeby była szczęsliwa...
Ale zjebałem.
Jak zawsze.
Zawsze wszystko niszczę.
Myślałem, że jak będziemy razem to w końcu ją pokocham.
Ale tak się nie stało...
Nie mogłem już tego dłużej ciągnąć, więc powiedziałem jej, że kocham kogo innego.
Nie obchodziło ją kogo kocham.
Przyjebała mi.
Z całej siły.
Prosto w ryj.
Nigdy nie spodziewałbym się po niej aż takiej siły..
Później krzyknęła, że mnie nienawidzi.
I wybiegła z płaczem z pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz