piątek, 26 października 2012

Rozdział 15

Już mi lepiej.
Wszystko sie wyjaśniło.
Znowu jestem szczęśliwy.
Bardzo szczęśliwy.
Mam nadzieję, ze juz tak bedzie.
Że nie będzie już żadnych złych chwil.
Chcę by były tylko te dobre.
Wiem, jestem strasznym hipokrytą.
Ciągle sobie wmawiam, że nie będzie dobrze.
A po chwili znów jest świetnie.
No ale trudno.
Taki już jestem.


Rozmawiałem z Zuzą.
I miedzy nami znowu jest okej.
Miała tylko jakieś chwilowe załamanie.
I nie miała ochoty z nikim rozmawiać, z nikim się spotykać.
Próbowałem się dowiedzieć dlaczego było jej źle, czemu było jej smutno.
Nie powiedziała mi nic.
A, przepraszam.
Powiedziała, że nie chce o tym rozmawiać.
Zastnawiałem się dlaczego.
Dlaczego nie chce mi się wygadać.
Przecież jestem dla niej kimś.
Kimś ważnym.
Jestem najważniejszą osobą w jej życiu.
No chyba, że od naszej ostatniej rozmowy cos się zmieniło.
Cholernie martwi mnie ta sytuacja.
Boję się.
Boję się, że dzieję się coś złego.
Martwi mnie to, że nie chce mi powiedzieć co się dzieje.
Nigdy taka nie była..
Zawsze gdy było jej źle to przyszła, przytuliła się, wypłakała i powiedziała wszystko co jej leżało na serduszku.
Wtedy mogłem jej pomóc.
A tak nie mogę..
To dość denerwujące, kiedy wiesz, że u osoby, która jest dla Ciebie całym światem jest źle.
Wiesz, że jest źle, ale nie wiesz czemu i nie możesz pomóc.

Ale i tak mam nadzieję, że niedługo wszystko samo sie wyjaśni i znów będzie dobrze.
Albo powie mi o co chodzi.
I wtedy jakoś jej pomogę i z tego wyjdzie.
I znów będzie szczęśliwa.
Tak, na tym mi zależy najbardziej.
Na jej szczęściu.
Na szczęściu mojej kochanej Zuzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz