niedziela, 28 października 2012

Rozdział 16

Jest jak było.
Dalej mi nie chce powiedzieć co się stało..
Smutno mi z tego powodu.
Nie wiem czemu, ale odnosze wrażenie, że przestała mi ufać..

Najchętniej porozmawiałbym z Zuzą.
Tylko jak, skoro ona nie jest w ogóle chętna do rozmowy ze mną..
Dlaczego to wszystko musi być takie trudne..
_____________________________________________________

Rano przywieźli nowego chlopaka.
Wygląda całkiem sympatycznie.
Chyba się z nim zapoznam..
Może wreszcie będę miał z kim porozmawiać, bo z Zuzą zwyczajnie się już nie da..
Miejmy nadzieję.

W ostatnim czasie ciągle siedzę sam w pokoju.
Ciekawi mnie w sumie co u Filipa...
Powinienem o nim zapomnieć, wiem.
Ale i tak interesuje mnie co tam u niego.
Nie wiem czemu.
Nie rozumiem tego.
Tak bardzo mnie skrzywdził, a ja dalej chcę z nim utrzymywac kontakt.
jdkhdjgdghjdsgdr
Idiota ze mnie.
Wydaje mi się, że stare uczucia wracają...
Zuza mi dobrze mówiła, że niezależnie od tego co on zrobi to ja dalej będę go kochał.
Bo..
Bo ja go chyba dalej kocham..
Chyba?
Raczej na pewno.
Dlaczego kocham kogoś tak okropnego?

Tak bardzo potrzebuję komuś opowiedzieć o tym wszystkim.
Bo to mnie tak cholernie przytłacza..
Już sobie nie daję rady.
Po prostu rozpierdala mnie od środka.
Mam ochotę płakać z tego wszystkiego.
W sumie to chętnie wziąłbym żyletkę i znowu wrócił do cięcia się.
Wiem, jestem ciotą.
Ale to mi pomagało.
Dobra, nie pomagało.
Ale na jakis czas zabijało ból.
Choć przez chwilę nie martwiłem się niczym..

Ehh. Czym bardziej o tym myślę tym bardziej mam ochotę to zrobić..
Tylko nie mam żyletki...

piątek, 26 października 2012

Rozdział 15

Już mi lepiej.
Wszystko sie wyjaśniło.
Znowu jestem szczęśliwy.
Bardzo szczęśliwy.
Mam nadzieję, ze juz tak bedzie.
Że nie będzie już żadnych złych chwil.
Chcę by były tylko te dobre.
Wiem, jestem strasznym hipokrytą.
Ciągle sobie wmawiam, że nie będzie dobrze.
A po chwili znów jest świetnie.
No ale trudno.
Taki już jestem.


Rozmawiałem z Zuzą.
I miedzy nami znowu jest okej.
Miała tylko jakieś chwilowe załamanie.
I nie miała ochoty z nikim rozmawiać, z nikim się spotykać.
Próbowałem się dowiedzieć dlaczego było jej źle, czemu było jej smutno.
Nie powiedziała mi nic.
A, przepraszam.
Powiedziała, że nie chce o tym rozmawiać.
Zastnawiałem się dlaczego.
Dlaczego nie chce mi się wygadać.
Przecież jestem dla niej kimś.
Kimś ważnym.
Jestem najważniejszą osobą w jej życiu.
No chyba, że od naszej ostatniej rozmowy cos się zmieniło.
Cholernie martwi mnie ta sytuacja.
Boję się.
Boję się, że dzieję się coś złego.
Martwi mnie to, że nie chce mi powiedzieć co się dzieje.
Nigdy taka nie była..
Zawsze gdy było jej źle to przyszła, przytuliła się, wypłakała i powiedziała wszystko co jej leżało na serduszku.
Wtedy mogłem jej pomóc.
A tak nie mogę..
To dość denerwujące, kiedy wiesz, że u osoby, która jest dla Ciebie całym światem jest źle.
Wiesz, że jest źle, ale nie wiesz czemu i nie możesz pomóc.

Ale i tak mam nadzieję, że niedługo wszystko samo sie wyjaśni i znów będzie dobrze.
Albo powie mi o co chodzi.
I wtedy jakoś jej pomogę i z tego wyjdzie.
I znów będzie szczęśliwa.
Tak, na tym mi zależy najbardziej.
Na jej szczęściu.
Na szczęściu mojej kochanej Zuzy.

poniedziałek, 22 października 2012

Rozdział 14

Ehh. Wiedziałem, że długo nie będzie dobrze.
Nie u mnie.
U mnie nie może być dobrze..
Chociaż chciałbym, żeby tak było, ale to niemożliwe.
Czemu?
Sam nie wiem.
Po prostu zawsze jak chwilowo jest dobrze to potem się wszystko pierdoli.
ZAWSZE.
Przestałem już wierzyc w to, że kiedykolwiek będę szcześliwy.
Mam Zuzę.
Tak, wiem to.
Bez niej moje życie byłoby jeszcze bardziej bezsensu niż jest teraz..

Zresztą, z nią też jest bezsensu.
Mam wrażenie, że ostatnio mnie ignoruje.
Zauważyłem, że nie jestem już dla niej tak ważny jak kiedyś..
Chyba mnie już nie kocha...
Na pewno nie kocha.
Jakby kochala to by się tak nie zachowywała.
Nie ignorowałaby mnie tak.
Bo to naprawdę boli..
Bardzo boli.

Chciałbym, żeby było tak jak kiedyś.
Ale pewnie nigdy już tak nie będzie..

To w sumie przykre.
Mijamy się na schodach, a ona mnie ignoruje.
Gdy mnie widzi po prostu odwraca wzrok.
Nie wiem co się z nią dzieje..

Najchętniej bym z nią porozmawiał.
Tylko mi głupio.
Zwyczajnie glupio..

Ehh.
To trudne..
Ale wierzę, że kiedyś mi się uda.
Że uda mi się to ogarnąć.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Nie. Jednak w to nie wierzę.

Rozdział 13

Przez dłuższy okres czasu nie dzialo się nic ciekawego.
Żyłem sobie spokojnie z moją kochaną Zuzą.
Nikt nam nie przeszkadzał.
Chodziliśmy wspolnie na terapie.
I można powiedzieć, że wszystko zaczęło wreszcie isc po mojej myśli.
Wszystko zaczęło się wrezcie układać.
Wreszcie zaczeło być dobrze.

sobota, 6 października 2012

Rozdział 12

Z dedykacją dla Wiktora.
Bo lubi Zuzę.
A tu jej będzie dużo (:
__________________________________________________

Usiedliśmy na podłodze.
Wtuliłem się w nią.
I płakałem.
Długo płakałem.
Ona w końcu też zaczęła.
Przytuliłem ją mocno i poprosiłem, żeby przestała płakać.
On odpowiedziała mi, że jak mi jest smutno to jej też.
I ona nie może patrzyć jak ja cierpię.
Zrobiło mi się ciepło w środku.
Pocałowałem ją delikatnie w usta.
Ona otarła mi i sobie łzy z policzków.

Złapała moje dlonie i kazała dokładnie opowiedziec co się stało.
Powiedziałem jej wszystko.
Że Filip to skurwiel.
Że po raz kolejny mnie oszukał.
Że mnie skrzywdził znowu.
Że mnie tylko wykorzystywał tylko.
Że był ze mną tylko dla seksu.
A na koniec dodałem jej, że mnie zgwałcił..

Popłakała się.
I mnie przytuliła.
Znów.
Zrobiła to chyba z całej siły, bo poczułem, że miażdży mi żebra.
Powiedziałem, że boli.
Przeprosiła i puściła mnie.

Powiedziała mi, że Filip to cwel, a jak go spotka to mu za to nogi z dupy powyrywa, a potem zgwałci kijem bejsbolowym.
Rozśmieszylo mnie to.
Zauważyła, że jest mi lepiej i uśmiechneła sie do mnie.
Pocałowałem ją w usta.
Bardzo namiętnie.
Zaczerwieniła się.
To było słodkie..
Oderwałem się od niej i podziękowałem jej.
Za to, że zawsze mi pomaga.
Za to, że jest miła.
I za to, że jest.
Że jest zawsze przy mnie wtedy, kiedy jej potrzebuję.

Usiedliśmy naprzeciw siebie na jej łózku.
Patrzylismy sobie prostu w oczy.
Uśmiechałem się.
Do niej.
Była dla mnie tak ważna.
Tak bardzo ja kochałem..
Stwierdziłem, ze wypadaloby jej wreszcie to powiedzieć.

Powiedziałem.
Popłakała się.
Ze szczęścia.
Pocałowałem ją znów.
A potem położyłem się.
Ona leżała na przeciw mnie.
Bardzo blisko.
Objęła mnie.
Ja zrobiłem to samo.
I znowu ja pocałowałem.
Delikatnie włożyłem swój język w jej usta.
Ona drażniła swoim moje podniebienie.
Było mi dobrze.
Jej chyba też.
Ale to było dla nas za mało..

Po chwili wstaliśmy.
Ona zdjęła mi koszulkę.
Ja ściągnałem jej bluzkę.
A potem rozpiąłem stanik.
Miała duże cycki.
Bardzo duże.
Pobawiłem się nimi chwilę.
Zuza się śmiała.
Rozpięła mi spodnie i wsadziła swoją ręke w moje majtki.
Zajęczałem.
Po chwili ściągnęła je ze mnie.
Ja rozebrałem do końca ją.

Położyła się na łóżku.
Ja na niej.
Wszedłem w nią delikatnie.
Nie chciałem, żeby ją bolało.
Ja nie byłem taki jak Filip.
Nie chciałem zrobić jej krzywdy.
Ona pocałowała mnie po raz kolejny.
Poruszałem się w niej coraz szybciej, ale jednak dośc ostrożnie.
Bałem się, że ją skrzywdzę.
Było jej dobrze.
Mi zreszta też.
Dość dobrze nam szło.
Poruszałem się w niej już bardzo szybko.
Czułem, że dochodzę.
Ona doznała orgazmu chwilę po mnie.
Skończyliśmy.
Wyszedłem z niej.
A po kilku minutach wszystko powtórzyliśmy.
Było tak dobrze jak za pierwszym razem.

Leżeliśmy na przeciwko siebie.
Patrzyłem się jej prostu w oczy.
Patrzyłem na jej usmiech.
Na jej wspaniały, szczery usmiech.
Byłem szczęśliwy.
Bardzo.
Ona chyba też.

Długo tak leżeliśmy patrząc się na siebie.
Zuza w końcu się odezwała.
Usłyszałam od niej, że mnie kocha.
Ja odpowiedziałem jej, że czuję to samo i że nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Wtuliła się we mnie i zamknęła oczy.
Uśmiechnąłem się i pogładziłem ją po włosach..





Rozdział 11

Siedzałem tam jeszcze chwilę.
W końcu ogarnąłem sie i wróciłem do swojego pokoju.
I poszedłem się umyć..
Trochę mi to pomogło.
Ale i tak dalej wszystko mnie bolało...
Nigdy nie czułem się tak okropnie.
Jedyną pocieszającą myślą było to, ze on wreszcie da mi spokój.
Obiecał..
Niestety, Filip był kłamcą.
Perfidnym, okropnym kłamcą..
Nie wiem co mi sie mogło w nim kiedyś podobać..

Posprzątałem trochę w swoim pokoju.
I wziąłem do ręki gitarę.
Tak dawno na niej nie grałem...
Nie miałem czasu.
Byłem zajęty, albo tym chujem, albo Zuzią.
Moją kochaną Zuzią.

Pobrzdąkałem tylko chwilę, bo była cholernie rozstrojona.
A ja niestety nie potrafię ogarnąć tej jakże trudnej czynności.
Filip mi zawsze stroił gitarę..
Ale o nim chciałem zapomnieć.
Stwierdziłem, że w końcu sam się tego nauczę.

Odłożyłem instrument na miejsce i wyszedłem z pokoju.
Poszedłem do Zuzy.
Chciałem jej opowiedzieć o tym wszystkim.

Zapukałem do jej drzwi.
I wszedłem.
Siedziała na łóżku.
Gdy mnie zobaczyła to wstała.
Rzuciłem jej się w ramiona i zaczałem płakać..


Rozdział 10

Porozmawialiśmy jeszcze trochę.
A potem przeprosiłem ją i wyszedłem.
Do Filipa.
Zerwac z nim kontakt.
Wreszcie się od niego uwolnić.
I zacząć życ normalnie.
Z nią..

Siedział na lawce na na tyłach szpitala.
Podszedłem do niego  i usiadłem obok.
On dosłownie rzucił sie na mnie.
Zaczał mnie bardzo brutalnie całować.
Napierał na mnie całym swoim ciałem.
W końcu uległem.
Leżałem na plecach.
On na mnie.
Pchał mi do ust swój język.
Mierzwił moje włosy.
Ja tylko leżałem.
Nie współpracowałem.
Chciałem tylko, żeby ten koszmar się skończył..
Po chwili Filip wsadził mi ręke w spodnie.
Pewnie chciał, zebym się rozluźnił.
Żeby bylo mi dobrze..
A ja miałem ochotę sie rozplakać.
Bałem się, że zaraz będzie miał ochotę na więcej.
Bałem się, że zrobi mi krzywdę.
Że mnie zgwałci..

Chłopak wstał ze mnie.
Ja dalej leżałem.
Podniósł mnie.
Zapytał co mi się stało, że jestem taki oschły dla niego.
Odpowiedziałem, że nie mam na to ochoty.
Odparł, że mi nie wierzy.
A po chwili jednym pociągnięciem zdjął mi spodnie i bokserki.
Stwierdziłem, że nie będę uciekać, bo to i tak nic nie da.
Zbyt dobrze go znałem.
Wiedziałem, ze jak coś postanowi to to zrobi..

Rozpiął swój rozporek.
I wszedł we mnie.
Bardzo mnie to zabolało.
Ale stwierdziłem, ze wytrzymam to jakoś.
Wiedziałem, że po tym dniu więcej go nie spotkam..
Pchał we mnie swojego kutasa coraz mocniej i mocniej.
Jęczał.
Było mu dobrze.
A mi było coraz gorzej..
Bardzo mnie to bolało.
W pewnym momencie łzy zaczeły mi leciec po policzkach.
Usłyszał, że płaczę.
I zaczął mnie pieprzyć jeszcze mocniej niż do tej pory.
Płakałem jeszcze bardziej.
Po kilkunastu minutach poczułem, że doszedł.
To było obrzydliwe..
Cieszyłem się, bo wreszcie dał mi spokój.
Podciągnałem spodnie i upadłem na ziemię.
Nie potrafiłem po prostu utrzymać się na nogach..
Uklęknął przede mną i usmiechnął się.
Takim okropnym, szyderczym uśmiechem.
A ja płakałem, dalej.
Czułem się okropnie..

Po chwili zapytał się mnie czy mam mu cos do powiedzienia.
Odparłem, że tak.
Powiedziałem, ze w ogóle się nie zmienił.
Że dalej jest takim samym tępym skurwysynem jak kiedyś.
Powiedziałem, ze nie chcę go już znać, żepy spierdalał i dał mi wreszcie spokój.
A on..
Z całej siły przypierdolił mi w ryj.
I powiedział, że zawsze byłem małą ciotą.
Potem pomachał mi jeszcze i poszedł.

Zostałem sam..