czwartek, 27 września 2012

Rozdział 8

Dość długo siedziałem sam w pokoju.
Siedziałem i myślałem.
O sobie.
O Zuzie.
O Filipie.
O wszystkich ostatnich wydarzeniach..
Od nadmiaru przemyśleń, aż rozbolała mnie głowa...
Po raz kolejny doszedłem do tego, że jestem frajerem, który tylko krzywdzi innych.
I do tego powinien się leczyć.
Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że przecież się leczę..
Ale w sumie nie za wiele to daje.
Dalej jestem takim samym człowiekiem, nie jest mi ani trochę lepiej..
Ale poczekamy jeszcze trochę, może coś się zmieni.

Bardzo dużo myślałem o Zuzie..
Miałem ogromne wyrzuty sumienia, bo naprawdę źle ją potraktowałem.
Miałem ochotę ją przeprosić.
I porozmawiać z nią.
Tak na poważnie.
I wyjaśnić wszystko.
Chciałem, żeby znowu uważała, że jest dla mnie kimś ważnym.
Że jest dla mnie jak siostra..
Ale nie mogłem tego zrobić, bo jej nie było.
Miałem nadzieję, że nic sobie nie zrobiła.
Na samą myśl o tym, że mogłoby się jej coś stać łzy napłynęły mi do oczu..
Była mi bardzo bliska.
W ciągu tych kilkunastu dni bardzo się z nią zżyłem..
Szkoda tylko, że dopiero teraz to zrozumiałem..

A co do Filipa to stwierdziłem, że jednak w jego zachowaniu cos mi nie pasuje..
Kiedyś skrzywdził mnie tak bardzo.
A potem nagle przyszedł i przeprosił.
Wtedy bardzo się z tego ucieszyłem, bo go kochałem.
A teraz juz nie byłem tego pewny..
Nie rozumiem tego trochę.
Jak go widziałem dwa dni temu to serce biło mi tak mocno, byłem taki szczęśliwy.
A ostatnio był mi zupełnie obojętny..
Ogolnie miałem wrażnie, że jest ze mną tylko dlatego, że lubię się z nim pieprzyć..
Eh, chyba znowu mnie oszukał.
Jestem taki głupi, że wszystkim we wszystko zawsze wierzę..

Wiedziałem, że czekają mnie 2 bardzo poważne rozmowy..
Bałem się.
Bałem się ich reakcji.
Szczególnie Filipa..

Siedziałem sobie tak samotnie w pokoju kilka godzin, aż nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
Była to Zuza.
Rzuciłem się jej na szyję.
Powiedziałem jej też, że cieszę się, że ją widzę.
Ona odpowiedziała mi uśmiechem.
Trochę mi ulżyło.
Wiedziałem, że nie jest na mnie obrażona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz