niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 1

Cześć. Jestem Hubert. Nie jestem wesoły. I nie jestem też gejem. Raczej biseksualny. Ale tak w sumie to nie wiem.
Moje życie kompletnie nie ma sensu.
Najchętniej bym juz umarł.
Tzn. Gdyby nie mój brat, to juz by mnie tu nie było.
No ale jestem.
Może opowiem coś więcej o tym.
To było tak:
Miałem chłopaka.
Bardzo go kochałem.
Myślałem, że on mnie też.
Ale sie myliłem, bardzo.
Był ze mną tylko dla seksu..
Na początku naszej znajomości chociaż udawał, że jestem dla niego ważny, że w ogóle go obchodzę.
Dość często z nim rozmawiałem o moich problemach. Bo było ich naprawdę dużo.
I szczerze mowiąc nie bardzo miałem komu sie wygadać.
Miałem tylko jego..
Teraz nie mam nikogo.
Czasem próbował mnie pocieszać, przytulal, mówil, żebym przestal się martwić. Ciągle powtarzał, że będzie lepiej.
Wierzyłem mu, zawsze.
W koncu tak bardzo go kochałem.
Pod koniec tego roku, było ze mną naprawdę okropnie.
Nie było dnia, żebym nie myślał o śmierci.
On powiedział mi, żebym zaczął brać narkotyki.
Mówił, że to mi pomoże.
Odciągnie od tego bólu.
Uwierzyłem, jak zawsze.
Zacząłem od maryśki, skonczyłem na heroinie..
Bylem wycieńczony fizycznie i psychicznie.
Wkurzyłem się na niego, gdyż mnie oszukał..
A on odpowiedział mi, że mogłem go nie sluchać, że to nie jego wina, że tak skończyłem.
A potem dodał, że tak naprawdę nigdy mnie nie kochał, że tylko oszukiwał. I był ze mną, bo lubił się ze mna pieprzyć.
Uderzyłem go w twarz i uciekłem..
Było mi tak cholernie przykro..
Jeszcze nigdy mnie tak nie upokorzono.
Stwierdziłem, że moje zycie kompletnie straciło sens.
I postanowiłem sie zabić..
Brat znalazł mnie dość szybko, całego zakrwawionego..
Zadzownił po pogotowie i mnie uratowali.
Byłem na niego bardzo zły, bo chcialem juz umrzeć, mieć spokój..
Po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że zrobił to, bo mnie kochał, bo chiał, żebym naprawdę żył.
Więc żyję dalej.
Powiedziałem mu o moich problemach z narkotykami, o chłopaku, o wszytskim.
Stwierdziłem, że moge mu zaufać.
On opowiedział wszystko rodzicom.
Byłem u psychologa.
Wysłał mnie do szpitala psychiatrycznego, na oddział ogólny, bo boi się, że mogę znów próbować sie zabić, a przecież do tego jestem narkomanem.
Także jutro wyjeżdzam.
Mam nadzieję, że to mi pomoże.
Bo jeśli nie..
To znów spróbuję się zabić.
Ale zrobie to tak, że juz mnie nie uratują..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz