Poszła za mną.
Jak zawsze.
Położyła sie obok mnie.
I się we mnie wtuliła.
Najchętniej bym ją odepchnął.
Ale nie jestem aż taki nieczuły..
Tak bardzo nie chciałem jej zranić.
Więc wytrzymałem to wszystko.
Chciałem odpocząć.
Ale nie odpocząłem wcale, bo ona ciągle męczyła mnie różnymi pytaniami.
Bardzo mi przypomina moją przyjaciółkę.
Tęsknie za nią.
I za moim bratem.
I w sumie za moim byłym chłopakiem też.
Tak bardzo mnie skrzywdził, ale ja chyba ciągle coś do niego czuję..
Jakby mnie przeprosił, to bym mu od razu wybaczył..
Boże, aż się popłakałem.
Wiem, ciota za mnie, ale trudno.
Jak zwykle zainteresowała się tym, że płaczę...
Zapytała się co sie stało.
Opowiedziałem jej o tym wszytskim.
Od razu jakoś posmutniała.
Czyli już wiem na pewno, że cos do mnie czuje.
Ale i tak sie spytałem o co chodzi, czemu nagle spochmurniała.
Powiedziała mi, że głupio jej o tym mówić.
A ja na to, że mi może sie wygadać zawsze, ze wszystkiego.
Bo ja jej nigdy nie wyśmieję.
No więc powiedziała.
Że mnie kocha.
I popłakała się.
Przytulilem ja i pocałowalem w czoło.
Kazałem jej przestać płakać.
Po chwili się uspokoiła.
Otarłem jej policzki.
Opowiedziała mi dokładniej o tym co czuje.
A ja chciałem być wobec niej szczery.
Więc powiedziałem jej, że to miłe, że jestem dla niej kimś ważnym
Ale ma sobie nie wyobrazać, zbyt wiele.
Bo ja niby nie jestem gejem, ale jednak mężczyzn wolę o wiele bardziej.
Kobiety też mnie pociągaja, ale o wiele mniej.
Znowu zaczęła płakać.
Powiedzialem, że ma przestać, ze płacz nic nie da.
Na końcu dodalem, że chyba dalej kocham tego chłopaka..
No i zaczęła się bardzo inteligentna rozmowa.
Ona mówi o nim same złe rzeczy, a ja mówię, że to nieprawda.
(chociaż w połowie to była prawda, ale chuj)
I tak sie 'klóciliśmy' dosć długo.
Nie ogarniam. Jak można zwyzywac kogoś kogo się nie zna?!
Chyba musze bardziej myśleć o tym co mówię i komu.
Nie wiem czemu to zrobiłem..
Ale krzyknąłem do Zuzy, żeby się odjebała ode mnie, żeby dała mi spokój.
Bo nigdy nie będe jej kochal.
I nigdy nie będziemy razem.
Nagle nasza opiekunka weszła do pokoju i powiedziała, że mam gościa.
Powiedziałem, że okej, żeby wszedł/szła.
Okazało się, że to mój były.
Cholernie sie zdziwiłem.
Zuza prawie od razu wyszła.
Z płaczem oczywiście.
Zostawili nas samych.
Zapytałem o po co przyszedł.
Odpowiedział mi, że przyszedł przeprosić. Że żałuje, bardzo żałuje.
Nie chciał mnie skrzywdzić.
Dodał, że mnie kocha.
I zawsze mnie kochał.
Ale nie wie co mu odjebało.
Miałem cholerny mętlik w głowie.
Ale mu uwierzyłem.
W koncu ja tez go kochałem.
Przytuliłem go tak mocno jak tylko dałem radę.
I zacząłem płakać.
Chyba 30240839787 raz w tym dniu..
No ale trudno.
On mnie objął i powiedział bym przestał płakać.
Więc przestałem.
Zapytałem się czy jeszcze chce mi cos powiedzieć.
Powiedział mi, że chciałby się ze mną pieprzyć, że ma na mnie cholerna ochotę.
A fakt, że jesteśmy w psychiatryku podnieca go jeszcze bardziej.
Prawdę mówiąc tez miałem na to ochotę.
Brakowało mi tego.
Tak bardzo brakowało..
Więc powiedziałem mu, że okej. Możemy sie pieprzyć.
Chwilę później zostaliśmy tylko w majtkach.
Zdjął mi je.
A ja nie chcialem być gorszy i już oboje byliśmy nadzy.
Chłopak zbliżył się do mnie i zaczął mnie całować.
Wepchał mi język w usta.
Zaczęlismy bitwę o dominację.
Oczywiście ją przegrałem.
Po chwili znów zaczął mnie calować.
Schodził utami coraz niżej i niżej.
Składał delikatne pocalunki na moim torsie.
Po chwili podniósł się.
Ja polożyłem sie na brzuchu.
On wszedł we mnie dośc delikatnie.
Miło, nie chciał, żeby mnie bolało.
Po chwili zaczął sie we mnie poruszać coraz mocniej i szybciej.
Było dokładnie jak kiedyś..
Ale i tak mi sie podobało.
Bylo mi tak dobrze..
Jęczałem z podniecenia.
On dalej poruszal sie we mnie.
Był coraz bardziej brutalny.
Zacząłem krzyczeć z bólu.
Zrozumiał, że boli i robił to delikatnie.
Chwilę później poczułem, że osiągnął orgazm.
Wyszedł ze mnie i zamienilismy się rolami.
Wszedłem w niego jednym, zdecydowanym ruchem.
Zacząłem go pieprzyć.
Słyszałem jak pojekuje.
Wyszedłem z niego po to, by po chwili znów zrobic to co wcześniej.
Było mi dobrze.
Pieprzyłem go coraz mocniej i szybciej.
W końcu doszedłem.
Jęknął po raz ostatni.
Skończyłem i wyszedłem z niego.
Leżelimy wtuleni w siebie na łóżku.
Mierzwiłem jego wlosy.
On całował mnie po szyi.
Czułem się dobrze.
Tak jak kiedyś.
Miałem ochotę teraz zasnąć w jego ramionach, ale wiedziałem, że nie mogę.
Bo jakby nas ktos przyłapał..
Wole nie mysleć co by było...
Przytulił mnie mocniej.
Powiedziałem mu, że go kocham i podziękowałem za to, że jest.
Odpowiedział mi pocałunkiem.
Nagle drzwi od sali otworzyły się i weszła Zuza.
Przeraziłem się.
Zdążyłem krzyknąć tylko:
,,TO NIE TAK JAK MYŚLISZ!"
A ona wybiegła z płaczem..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz