niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 4

Poszła za mną.
Jak zawsze.
Położyła sie obok mnie.
I się we mnie wtuliła.
Najchętniej bym ją odepchnął.
Ale nie jestem aż taki nieczuły..
Tak bardzo nie chciałem jej zranić.
Więc wytrzymałem to wszystko.
Chciałem odpocząć.
Ale nie odpocząłem wcale, bo ona ciągle męczyła mnie różnymi pytaniami.
Bardzo mi przypomina moją przyjaciółkę.
Tęsknie za nią.
I za moim bratem.
I w sumie za moim byłym chłopakiem też.
Tak bardzo mnie skrzywdził, ale ja chyba ciągle coś do niego czuję..
Jakby mnie przeprosił, to bym mu od razu wybaczył..
Boże, aż się popłakałem.
Wiem, ciota za mnie, ale trudno.

Jak zwykle zainteresowała się tym, że płaczę...
Zapytała się co sie stało.
Opowiedziałem jej o tym wszytskim.
Od razu jakoś posmutniała.
Czyli już wiem na pewno, że cos do mnie czuje.
Ale i tak sie spytałem o co chodzi, czemu nagle spochmurniała.
Powiedziała mi, że głupio jej o tym mówić.
A ja na to, że mi może sie wygadać zawsze, ze wszystkiego.
Bo ja jej nigdy nie wyśmieję.
No więc powiedziała.
Że mnie kocha.
I popłakała się.
Przytulilem ja i pocałowalem w czoło.
Kazałem jej przestać płakać.
Po chwili się uspokoiła.
Otarłem jej policzki.
Opowiedziała mi dokładniej o tym co czuje.
A ja chciałem być wobec niej szczery.
Więc powiedziałem jej, że to miłe, że jestem dla niej kimś ważnym
Ale ma sobie nie wyobrazać, zbyt wiele.
Bo ja niby nie jestem gejem, ale jednak mężczyzn wolę o wiele bardziej.
Kobiety też mnie pociągaja, ale o wiele mniej.
Znowu zaczęła płakać.
Powiedzialem, że ma przestać, ze płacz nic nie da.
Na końcu dodalem, że chyba dalej kocham tego chłopaka..

No i zaczęła się bardzo inteligentna rozmowa.
Ona mówi o nim same złe rzeczy, a ja mówię, że to nieprawda.
(chociaż w połowie to była prawda, ale chuj)
I tak sie 'klóciliśmy' dosć długo.
Nie ogarniam. Jak można zwyzywac kogoś kogo się nie zna?!
Chyba musze bardziej myśleć o tym co mówię i komu.

Nie wiem czemu to zrobiłem..
Ale krzyknąłem do Zuzy, żeby się odjebała ode mnie, żeby dała mi spokój.
Bo nigdy nie będe jej kochal.
I nigdy nie będziemy razem.

Nagle nasza opiekunka weszła do pokoju i powiedziała, że mam gościa.
Powiedziałem, że okej, żeby wszedł/szła.
Okazało się, że to mój były.
Cholernie sie zdziwiłem.
Zuza prawie od razu wyszła.
Z płaczem oczywiście.

Zostawili nas samych.
Zapytałem o po co przyszedł.
Odpowiedział mi, że przyszedł przeprosić. Że żałuje, bardzo żałuje.
Nie chciał mnie skrzywdzić.
Dodał, że mnie kocha.
I zawsze mnie kochał.
Ale nie wie co mu odjebało.
Miałem cholerny mętlik w głowie.
Ale mu uwierzyłem.
W koncu ja tez go kochałem.
Przytuliłem go tak mocno jak tylko dałem radę.
I zacząłem płakać.
Chyba 30240839787 raz w tym dniu..
No ale trudno.
On mnie objął i powiedział bym przestał płakać.
Więc przestałem.
Zapytałem się czy jeszcze chce mi cos powiedzieć.
Powiedział mi, że chciałby się ze mną pieprzyć, że ma na mnie cholerna ochotę.
A fakt, że jesteśmy w psychiatryku podnieca go jeszcze bardziej.
Prawdę mówiąc tez miałem na to ochotę.
Brakowało mi tego.
Tak bardzo brakowało..
Więc powiedziałem mu, że okej. Możemy sie pieprzyć.
Chwilę później zostaliśmy tylko w majtkach.
Zdjął mi je.
A ja nie chcialem być gorszy i już oboje byliśmy nadzy.
Chłopak zbliżył się do mnie i zaczął mnie całować.
Wepchał mi język w usta.
Zaczęlismy bitwę o dominację.
Oczywiście ją przegrałem.
Po chwili znów zaczął mnie calować.
Schodził utami coraz niżej i niżej.
Składał delikatne pocalunki na moim torsie.
Po chwili podniósł się.
Ja polożyłem sie na brzuchu.
On wszedł we mnie dośc delikatnie.
Miło, nie chciał, żeby mnie bolało.
Po chwili zaczął sie we mnie poruszać coraz mocniej i szybciej.
Było dokładnie jak kiedyś..
Ale i tak mi sie podobało.
Bylo mi tak dobrze..
Jęczałem z podniecenia.
On dalej poruszal sie we mnie.
Był coraz bardziej brutalny.
Zacząłem krzyczeć z bólu.
Zrozumiał, że boli i robił to delikatnie.
Chwilę później poczułem, że osiągnął orgazm.
Wyszedł ze mnie i zamienilismy się rolami.
Wszedłem w niego jednym, zdecydowanym ruchem.
Zacząłem go pieprzyć.
Słyszałem jak pojekuje.
Wyszedłem z niego po to, by po chwili znów zrobic to co wcześniej.
Było mi dobrze.
Pieprzyłem go coraz mocniej i szybciej.
W końcu doszedłem.
Jęknął po raz ostatni.
Skończyłem i wyszedłem z niego.
Leżelimy wtuleni w siebie na łóżku.
Mierzwiłem jego wlosy.
On całował mnie po szyi.
Czułem się dobrze.
Tak jak kiedyś.
Miałem ochotę teraz zasnąć w jego ramionach, ale wiedziałem, że nie mogę.
Bo jakby nas ktos przyłapał..
Wole nie mysleć co by było...
Przytulił mnie mocniej.
Powiedziałem mu, że go kocham i podziękowałem za to, że jest.
Odpowiedział mi pocałunkiem.

Nagle drzwi od sali otworzyły się i weszła Zuza.
Przeraziłem się.
Zdążyłem krzyknąć tylko:
,,TO NIE TAK JAK MYŚLISZ!"
A ona wybiegła z płaczem..


Rozdział 3

Kolejny nudny dzień..
Rano terapia.
Troche mi po tym lepiej.
Potem mielismy czas dla siebie.
Jak zwykle spędziłem go z Zuzą.
Dużo rozmawialiśmy.
O wszystkim, tylko nie o problemach.
To była taka miła odskocznia od tego wszystkiego.
A póżniej nas zabrali na spacer.
Ludzie sie na nas dziwnie patrzyli.
Ale co sie dziwić?
Przecież stado wariatów szło miastem..

Odkąd tu jestem często myślę o moim byłym chłopaku.
Brakuje mi go.
Tak cholernie mi go brakuje.
Może nawet i nie jego..
Brakuje mi tego ciepła.
Tego pięknego uczucia jakim jest milość.
iobgyuftudefehu, co ja gadam?
Przecież on mnie nigdy nie kochał.
Dobra, więc powiem tak.
Brakuje mi miłości.
Chciałbym, żeby wreszcie ktoś mnie pokochał.
Nie tak jak on.
Tak prawdziwie.
Ale wiem, że tak nie bedzie.
Nigdy.
Bo jestem beznadziejnym człowiekiem.

Wiem, moja samoocena jest zajebista..
No cóż.
Staram sie nad tym pracować.
Jeśli jestem z ludźmi i nie mam czasu na rozmyślanie to jest ok.
A jak jestem sam to jest źle.
Nawet bardzo.

**************************************
Zuza jest dobrym człowiekiem.
Jak zwykle poprawiła mi humor.
To było takie mile z jej strony.
Wiekszośc osób, które tu są chodze wiecznie z glowami w dół, ciągle smutni.
A Zuza ciągle sie śmieje, cieszy.
Ale ja cos tak myślę, że to przez te prochy, które jej dają. XD
Ważne jest to, że chociaz działają, bo odkąd tu jest jej choroby jest jakby mniej, nie jest aż tak zauważalna..

Mam lekkie przypuszczenia, że ona się we mnie zakochała.
Może sie mylę, ale wszystko wskazuje na to, że to prawda.
Bo myślę, że akurat to nie jest przez te tabletki i proszki.
Ciągle sie do mnie przytula, ociera sie o mnie. Łazi za mną wszędzie.
Najchętniej by za mną nawet do toalety poszła.
A dzisiaj mnie nawet pocalowała.
W usta.
A potem przeprosiła..
Mam w mózgu burdel.
Nie wiem w ogóle co mam o tym myśleć.

Idę się położyć.
Mam nadzieję, że nie pojdzie za mną i nie poloży się obok mnie..



Rozdział 2

Jestm w psychiatryku.
Od 3 dni.
Na moim oddziale jest jeszcze 5 innych osób. 2 chłopaków i 3 dziewczyny.
Wszyscy są w miarę w moim wieku.
Nie ma tu żadnego narkomana, jej.
Jestem jedyny.
Tzn. Na moim oddziale ich nie ma.
A na specjalnym oddziale dla narkomanów jest ich dużo.
W sumie każdy z mojej 'grupy' ma inny problem.
Ale jedno nas łączy.
Wszyscy chcielismy się zabić.
I wszyscy mieliśmy taką osobe, która nas uratowała.
Osobę, która nas kocha.
A byliśmy tak głupi, że tego w ogóle nie zauważaliśmy.
Ale teraz chodzimy na różne terapie, rozmawiamy.
Duużo rozmawiamy.
Bardzo dużo.
Tu każdy może każdemu sie zwierzyć, nikt nikogo nie wysmieje.
To bardzo mi się podoba.
Wreszcie moge szczerze sie komus wyżalić, porozmawiać o tym co mi leży na sercu, otrzymać wsparcie.
Tak bardzo mi tego brakowało..
Ogólnie jestem niesmiały..
Zawieranie nowych znajomości to dla mnie męka..
Dlatego przyjaciół nie mam.
Przyjaciół, kolegów, kolezanek, żadnych znajomych.
A nie, przepraszam.
Mam jedną znajomą.
Była moja przyjaciółką.
Ale znalazła sobie chłopaka i ma teraz dla mnie bardzo mało czasu.
Doskonale to rozumiem.
Kiedy ja byłem zaslepiony miłością, też miałem ją, że tak powiem w dupie..
To przykre.
Ale wiem, że ona mnie lubi.
I jakbym koniecznie chciał się z nia zobaczyć, porozmawiać to czas by na pewno znalazła..
Jest lepszym człowiekiem niz ja.
Ja dla niej czasu nie miałem wcale.
Wiem, jestem głupim chujem..

Hubert. Przestań wreszcie obwiniać się o to wszystko.
To się już skończyło.
Nie wyzywaj się na sobie.
To i tak nic nie da.

Jestem dziwny, mówię sam do siebie.
Trudno.

Hmm. Może wrócę do czasu teraźniejszego.
A więc.
Najlepiej dogaduje się z Zuzą.
Jest moja rówieśniczką.
Od razu jak ja zobaczyłem wiedziałem, że uda nam się porozumieć.
Nie wiem czemu tak pomyślałem.
Ale moja intuicja mnie nie zawiodła.
Zuzia jest schizofreniczką..
Oprócz tego nie miała, żadnych problemów.
Ale nie była szczęśliwa. To ją cholernie męczyło.
Aż pewnego dnia jakas kobieta powiedziała jej, żeby się zabiła, bo nie jest nikomu potrzebna.
Mówiła tez, że nikt jej nie kocha..
(Kobieta ta nie była prawdziwa. Tzn. Była, ale tylko dla niej)
Ona uwierzyła jej i próbowała sie powiesić.
Ale jej sie to nie udało.
Tak jak i mi...




Rozdział 1

Cześć. Jestem Hubert. Nie jestem wesoły. I nie jestem też gejem. Raczej biseksualny. Ale tak w sumie to nie wiem.
Moje życie kompletnie nie ma sensu.
Najchętniej bym juz umarł.
Tzn. Gdyby nie mój brat, to juz by mnie tu nie było.
No ale jestem.
Może opowiem coś więcej o tym.
To było tak:
Miałem chłopaka.
Bardzo go kochałem.
Myślałem, że on mnie też.
Ale sie myliłem, bardzo.
Był ze mną tylko dla seksu..
Na początku naszej znajomości chociaż udawał, że jestem dla niego ważny, że w ogóle go obchodzę.
Dość często z nim rozmawiałem o moich problemach. Bo było ich naprawdę dużo.
I szczerze mowiąc nie bardzo miałem komu sie wygadać.
Miałem tylko jego..
Teraz nie mam nikogo.
Czasem próbował mnie pocieszać, przytulal, mówil, żebym przestal się martwić. Ciągle powtarzał, że będzie lepiej.
Wierzyłem mu, zawsze.
W koncu tak bardzo go kochałem.
Pod koniec tego roku, było ze mną naprawdę okropnie.
Nie było dnia, żebym nie myślał o śmierci.
On powiedział mi, żebym zaczął brać narkotyki.
Mówił, że to mi pomoże.
Odciągnie od tego bólu.
Uwierzyłem, jak zawsze.
Zacząłem od maryśki, skonczyłem na heroinie..
Bylem wycieńczony fizycznie i psychicznie.
Wkurzyłem się na niego, gdyż mnie oszukał..
A on odpowiedział mi, że mogłem go nie sluchać, że to nie jego wina, że tak skończyłem.
A potem dodał, że tak naprawdę nigdy mnie nie kochał, że tylko oszukiwał. I był ze mną, bo lubił się ze mna pieprzyć.
Uderzyłem go w twarz i uciekłem..
Było mi tak cholernie przykro..
Jeszcze nigdy mnie tak nie upokorzono.
Stwierdziłem, że moje zycie kompletnie straciło sens.
I postanowiłem sie zabić..
Brat znalazł mnie dość szybko, całego zakrwawionego..
Zadzownił po pogotowie i mnie uratowali.
Byłem na niego bardzo zły, bo chcialem juz umrzeć, mieć spokój..
Po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że zrobił to, bo mnie kochał, bo chiał, żebym naprawdę żył.
Więc żyję dalej.
Powiedziałem mu o moich problemach z narkotykami, o chłopaku, o wszytskim.
Stwierdziłem, że moge mu zaufać.
On opowiedział wszystko rodzicom.
Byłem u psychologa.
Wysłał mnie do szpitala psychiatrycznego, na oddział ogólny, bo boi się, że mogę znów próbować sie zabić, a przecież do tego jestem narkomanem.
Także jutro wyjeżdzam.
Mam nadzieję, że to mi pomoże.
Bo jeśli nie..
To znów spróbuję się zabić.
Ale zrobie to tak, że juz mnie nie uratują..

sobota, 25 sierpnia 2012

PIS JOU

NUDZI MI SIĘ.
WIĘC SOBIE ZAŁOŻYŁAM BLOGA.
BĘDĘ PISAC OPOWIADANIE. JESZCZE DOKŁADNIE NIE WIEM O CZYM, ALE NIE BEDZIE TO YAOI. XDDDDDDDDDDD
ALE NA PEWNO BĘDĄ TAM NARKOMANI, PSYCHAITRYK ETC.
JUTRO BĘDZIE PIERWSZY ROZDZIAŁ, BO TERAZ JUZ MI SIE NIE CHE PISAĆ.
XDDDDDDDD