sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 22

Milczałem..
Po chwili zastanowienia jednak obróciłem się do niej i powiedziałem:
Kochanie, musimy poważnie porozmawiać.

Rozdział 21

Długo mnie nie było.
No ale
Postram sie to nadrobić :D
________________________________________

Zuza wróciła.
Wiedziałem, że muszę z nią szczerze porozmawiać.
Bałem się tego.
Bałem sie jej reakcji.
Dlaczego się bałem?
Bo nie chciałej jej zranić tym, co powiem.
Chociaż sam nie wiedziałem co powiem..

****************************************

Przyszła do mnie do pokoju.
Dosłownie rzuciła sie na mnie.
Objeła mnie i zaczęła całować.
Widać było, że cholernie się za mną stęskniła.
Nie wiem czemu, ale nie podobało mi się to, co robiła.
A jeszcze bardziej nie podobało mi się to, co zrobiła potem.
Co zrobiła?
Zaczęła się do mnie po prostu dobierać..
Chciała seksu.
Ale ja nie chciałem.
Tak, to dziwne, wiem..
No ale, nie mógłbym.
Nie zrobiłbym tego Michałowi..
Kochałem go.
Zuzę też.
Kochałem ich oboje.
Tylko nie wiedziałem jak to pogodzić..
Zaczęła mi wkładac ręce do majtek.
Wyjąłem je szybko i odepchnąłem ją od siebie.
Była zdziwiona.
Była cholernie zdziwiona.
Odwróciłem się do niej plecami.
Zadała pytanie:
Dlaczego?
Dlaczego mi to robisz?

środa, 7 listopada 2012

Rozdział 20

Już 20 rozdział.
Dedykuję go wszystkim, któryz czytają moje durne opowiadanie o niczym, a w szczególności Patrycji i Wiktorowi :3
______________________________________________________________________________

Dość długo siedzieliśmy na łóżku wtuleni w siebie.
To było miłe.
Brakowało mi takiej czułości.
Bardzo mi brakowało..
Prawdę mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio czułem się tak dobrze.

Potem jak zwykle długo rozmawialismy.
O zwyczajnych, błachych sprawach.

Poszliśmy na spacer.
Michał trzymał mnie za rękę..
Nie wiem czemu.
Nie zapytałem.
Jak zwykle.
Bo po co..

Dowiedziałem się o nim wielu rzeczy.
Powiedział mi między innymi to, że jest gejem.
A potem dodał, że mnie kocha.
Zdębiałem..
Nie wiedziałem co zrobić, co powiedzieć.
Więc przeprosiłem, rzekłem, że muszę sobie to wszystko przemyśleć i uciekłem.
Do swojego pokoju.

Nie wiedziałem co będzie.
Tak cholernie się tego bałem.
Tego co bedzie.
Zastanawiałem się co będzie kiedy Zuza wróci.
Co będzie z nami..
Ze mną i nią.
Ze mną i nim.
Nie wiem kogo kocham...

Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane?

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 19

Hmmm. Ten rozdział będzie z dedykacją dla Patrycji - szatana, której oddałam swą duszę
trololols :3
____________________________________________________________

Obudziłem się gdzieś kolo południa.
Michał dalej spał.
Nie chciałem go budzić, tak słodko spał.
Poszedłem pod prysznic.
Dość długo siedziałem w łazience.
Myślałem.
Dużo myślałem.
O tym wszystkim co zdarzyło się w ciągu ostatnich kilku dni.
Bo zdarzyło się wiele.
W końcu doszło do tego, że w mojej głowie zrobił się mętlik.
I nie wiedziałem już kompletnie nic..

Gdy wyszedłem Michał juz nie spał.
Siedział na łóżku.
Uśmiechał się.
Do mnie.
To było miłe.
Odwazjemniłem uśmiech.
Podszedłem do niego bliżej.
Przytuliłem się do niego i podziękowałem.
Za to, że mi pomógł.
Za to, że jest.
Przy mnie.

Rozdział 18

Siedziałem dzisiaj prawie cały dzień w pokoju.
Sam.
Słuchałem muzyki.
Zagłuszałem moje myśli.
Było ich za dużo.
O wiele za dużo.
W ostatnim czasie ogólnie myślę za dużo.
I nie o tym, o czym powinienem.
Nie powinienem wracać do przeszłości.
Tak samo jak nie powinienem myśleć o tym, co będzie.
Najważniejsze jest to, żeby myśle o teraźniejszości i skupić się tylko na tym.
Ale ja tak nie umiem.
Ehhh.....

Wieczorem przyszedł do mnie Michał.
Wreszcie mogłem zapomnieć o wszystkim.
Nie przejmować się.
Czułem się przy nim dobrze.
Bardzo dobrze.
Pomyślałem, że on mnie lepiej rozumie.
Lepiej niż Zuza..
Jest w identycznej sytuacji jak ja.
To znaczy, w podobnej.
Bardzo podobnej.
Przeszedł prawie taki koszmar jak ja.
Dokładnie wie co czuję.
____________________________________________________________

Rozmawialiśmy długo.
Bardzo dlugo.
O wszystkim i o niczym.
Śmialiśmy się.
Tak, dokładnie.
Śmialiśmy się.
To było wspaniałe.
Oderwaliśmy się choć na chwilę od tej smutnej rzeczywistości.
______________________________________________________________

W końcu zrobiłem się zmęczony i nie przejmując się Michałem polożyłem się.
On zapytał sie czy może polożyć się obok mnie.
Zgodziłem się.
Nie wiem czemu, ale się zgodziłem.
Zrobił to.
Objał mnie.
Nie zastanawiając się zbytnio obróciłem się przodem do niego i wtuliłem sie w niego.
Michał pocałował mnie i powiedział : 'Dobranoc kochanie'




piątek, 2 listopada 2012

Rozdział 17

Michał.
Tak się nazywa ten chłopak.
Bardzo sympatyczny.
Poznaliśmy się już.
Przyszedł do mnie ostatnio.
W sumie nawet nie wiem czemu to zrobił.
Nie pytałem.
Ale następnym razem zapytam.
Choć znając mnie zapomnę.
Ehh..

No dobrze.
To nieważne.
Najważniejsze jest to, że mam kolejną osobę, która mnie rozumie.
Drugą osobę.
Mam jeszcze Zuzę.
Ale ona wyjechała.
Wczoraj.
W sumie to już za nią tęsknie..
Tak dawno jej nie przytulałem.
Tak dawno z nią nie rozmawiałem..
Ale jeszcze 3 dni.
I będzie tu znów.
I ją przytulę.
:)

No ale.
Wróćmy do Michała.
Odkąd nie ma Zuzy spędzamy ze sobą cały czas wolny.
Jest wspaniałym człowiekiem.
Miłym, przyjacielskim i cholernie wrażliwym.
Taki sam byl Filip.
Kiedyś..
Ale Filip to Filip.
Ta sprawa jest już zakończona.

Misiek prawie ciągle u mnie przesiaduje.
Dużo rozmawiamy.
Nie krępuję się przy nim.
Tak jak przy Zuzie.
Mówię mu wszystko.
Świetnie się dogadujemy.
Mam wrażenie, że przez te kilka dni wytworzyła się między nami jakaś więź..
Czuję się jakbym nie znał go tydzień, tylko rok conajmniej.
To dziwne.
Ale czy to ważne?
Ważne jest tylko to, że znalazłem nowego przyjaciela.

niedziela, 28 października 2012

Rozdział 16

Jest jak było.
Dalej mi nie chce powiedzieć co się stało..
Smutno mi z tego powodu.
Nie wiem czemu, ale odnosze wrażenie, że przestała mi ufać..

Najchętniej porozmawiałbym z Zuzą.
Tylko jak, skoro ona nie jest w ogóle chętna do rozmowy ze mną..
Dlaczego to wszystko musi być takie trudne..
_____________________________________________________

Rano przywieźli nowego chlopaka.
Wygląda całkiem sympatycznie.
Chyba się z nim zapoznam..
Może wreszcie będę miał z kim porozmawiać, bo z Zuzą zwyczajnie się już nie da..
Miejmy nadzieję.

W ostatnim czasie ciągle siedzę sam w pokoju.
Ciekawi mnie w sumie co u Filipa...
Powinienem o nim zapomnieć, wiem.
Ale i tak interesuje mnie co tam u niego.
Nie wiem czemu.
Nie rozumiem tego.
Tak bardzo mnie skrzywdził, a ja dalej chcę z nim utrzymywac kontakt.
jdkhdjgdghjdsgdr
Idiota ze mnie.
Wydaje mi się, że stare uczucia wracają...
Zuza mi dobrze mówiła, że niezależnie od tego co on zrobi to ja dalej będę go kochał.
Bo..
Bo ja go chyba dalej kocham..
Chyba?
Raczej na pewno.
Dlaczego kocham kogoś tak okropnego?

Tak bardzo potrzebuję komuś opowiedzieć o tym wszystkim.
Bo to mnie tak cholernie przytłacza..
Już sobie nie daję rady.
Po prostu rozpierdala mnie od środka.
Mam ochotę płakać z tego wszystkiego.
W sumie to chętnie wziąłbym żyletkę i znowu wrócił do cięcia się.
Wiem, jestem ciotą.
Ale to mi pomagało.
Dobra, nie pomagało.
Ale na jakis czas zabijało ból.
Choć przez chwilę nie martwiłem się niczym..

Ehh. Czym bardziej o tym myślę tym bardziej mam ochotę to zrobić..
Tylko nie mam żyletki...

piątek, 26 października 2012

Rozdział 15

Już mi lepiej.
Wszystko sie wyjaśniło.
Znowu jestem szczęśliwy.
Bardzo szczęśliwy.
Mam nadzieję, ze juz tak bedzie.
Że nie będzie już żadnych złych chwil.
Chcę by były tylko te dobre.
Wiem, jestem strasznym hipokrytą.
Ciągle sobie wmawiam, że nie będzie dobrze.
A po chwili znów jest świetnie.
No ale trudno.
Taki już jestem.


Rozmawiałem z Zuzą.
I miedzy nami znowu jest okej.
Miała tylko jakieś chwilowe załamanie.
I nie miała ochoty z nikim rozmawiać, z nikim się spotykać.
Próbowałem się dowiedzieć dlaczego było jej źle, czemu było jej smutno.
Nie powiedziała mi nic.
A, przepraszam.
Powiedziała, że nie chce o tym rozmawiać.
Zastnawiałem się dlaczego.
Dlaczego nie chce mi się wygadać.
Przecież jestem dla niej kimś.
Kimś ważnym.
Jestem najważniejszą osobą w jej życiu.
No chyba, że od naszej ostatniej rozmowy cos się zmieniło.
Cholernie martwi mnie ta sytuacja.
Boję się.
Boję się, że dzieję się coś złego.
Martwi mnie to, że nie chce mi powiedzieć co się dzieje.
Nigdy taka nie była..
Zawsze gdy było jej źle to przyszła, przytuliła się, wypłakała i powiedziała wszystko co jej leżało na serduszku.
Wtedy mogłem jej pomóc.
A tak nie mogę..
To dość denerwujące, kiedy wiesz, że u osoby, która jest dla Ciebie całym światem jest źle.
Wiesz, że jest źle, ale nie wiesz czemu i nie możesz pomóc.

Ale i tak mam nadzieję, że niedługo wszystko samo sie wyjaśni i znów będzie dobrze.
Albo powie mi o co chodzi.
I wtedy jakoś jej pomogę i z tego wyjdzie.
I znów będzie szczęśliwa.
Tak, na tym mi zależy najbardziej.
Na jej szczęściu.
Na szczęściu mojej kochanej Zuzy.

poniedziałek, 22 października 2012

Rozdział 14

Ehh. Wiedziałem, że długo nie będzie dobrze.
Nie u mnie.
U mnie nie może być dobrze..
Chociaż chciałbym, żeby tak było, ale to niemożliwe.
Czemu?
Sam nie wiem.
Po prostu zawsze jak chwilowo jest dobrze to potem się wszystko pierdoli.
ZAWSZE.
Przestałem już wierzyc w to, że kiedykolwiek będę szcześliwy.
Mam Zuzę.
Tak, wiem to.
Bez niej moje życie byłoby jeszcze bardziej bezsensu niż jest teraz..

Zresztą, z nią też jest bezsensu.
Mam wrażenie, że ostatnio mnie ignoruje.
Zauważyłem, że nie jestem już dla niej tak ważny jak kiedyś..
Chyba mnie już nie kocha...
Na pewno nie kocha.
Jakby kochala to by się tak nie zachowywała.
Nie ignorowałaby mnie tak.
Bo to naprawdę boli..
Bardzo boli.

Chciałbym, żeby było tak jak kiedyś.
Ale pewnie nigdy już tak nie będzie..

To w sumie przykre.
Mijamy się na schodach, a ona mnie ignoruje.
Gdy mnie widzi po prostu odwraca wzrok.
Nie wiem co się z nią dzieje..

Najchętniej bym z nią porozmawiał.
Tylko mi głupio.
Zwyczajnie glupio..

Ehh.
To trudne..
Ale wierzę, że kiedyś mi się uda.
Że uda mi się to ogarnąć.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Nie. Jednak w to nie wierzę.

Rozdział 13

Przez dłuższy okres czasu nie dzialo się nic ciekawego.
Żyłem sobie spokojnie z moją kochaną Zuzą.
Nikt nam nie przeszkadzał.
Chodziliśmy wspolnie na terapie.
I można powiedzieć, że wszystko zaczęło wreszcie isc po mojej myśli.
Wszystko zaczęło się wrezcie układać.
Wreszcie zaczeło być dobrze.

sobota, 6 października 2012

Rozdział 12

Z dedykacją dla Wiktora.
Bo lubi Zuzę.
A tu jej będzie dużo (:
__________________________________________________

Usiedliśmy na podłodze.
Wtuliłem się w nią.
I płakałem.
Długo płakałem.
Ona w końcu też zaczęła.
Przytuliłem ją mocno i poprosiłem, żeby przestała płakać.
On odpowiedziała mi, że jak mi jest smutno to jej też.
I ona nie może patrzyć jak ja cierpię.
Zrobiło mi się ciepło w środku.
Pocałowałem ją delikatnie w usta.
Ona otarła mi i sobie łzy z policzków.

Złapała moje dlonie i kazała dokładnie opowiedziec co się stało.
Powiedziałem jej wszystko.
Że Filip to skurwiel.
Że po raz kolejny mnie oszukał.
Że mnie skrzywdził znowu.
Że mnie tylko wykorzystywał tylko.
Że był ze mną tylko dla seksu.
A na koniec dodałem jej, że mnie zgwałcił..

Popłakała się.
I mnie przytuliła.
Znów.
Zrobiła to chyba z całej siły, bo poczułem, że miażdży mi żebra.
Powiedziałem, że boli.
Przeprosiła i puściła mnie.

Powiedziała mi, że Filip to cwel, a jak go spotka to mu za to nogi z dupy powyrywa, a potem zgwałci kijem bejsbolowym.
Rozśmieszylo mnie to.
Zauważyła, że jest mi lepiej i uśmiechneła sie do mnie.
Pocałowałem ją w usta.
Bardzo namiętnie.
Zaczerwieniła się.
To było słodkie..
Oderwałem się od niej i podziękowałem jej.
Za to, że zawsze mi pomaga.
Za to, że jest miła.
I za to, że jest.
Że jest zawsze przy mnie wtedy, kiedy jej potrzebuję.

Usiedliśmy naprzeciw siebie na jej łózku.
Patrzylismy sobie prostu w oczy.
Uśmiechałem się.
Do niej.
Była dla mnie tak ważna.
Tak bardzo ja kochałem..
Stwierdziłem, ze wypadaloby jej wreszcie to powiedzieć.

Powiedziałem.
Popłakała się.
Ze szczęścia.
Pocałowałem ją znów.
A potem położyłem się.
Ona leżała na przeciw mnie.
Bardzo blisko.
Objęła mnie.
Ja zrobiłem to samo.
I znowu ja pocałowałem.
Delikatnie włożyłem swój język w jej usta.
Ona drażniła swoim moje podniebienie.
Było mi dobrze.
Jej chyba też.
Ale to było dla nas za mało..

Po chwili wstaliśmy.
Ona zdjęła mi koszulkę.
Ja ściągnałem jej bluzkę.
A potem rozpiąłem stanik.
Miała duże cycki.
Bardzo duże.
Pobawiłem się nimi chwilę.
Zuza się śmiała.
Rozpięła mi spodnie i wsadziła swoją ręke w moje majtki.
Zajęczałem.
Po chwili ściągnęła je ze mnie.
Ja rozebrałem do końca ją.

Położyła się na łóżku.
Ja na niej.
Wszedłem w nią delikatnie.
Nie chciałem, żeby ją bolało.
Ja nie byłem taki jak Filip.
Nie chciałem zrobić jej krzywdy.
Ona pocałowała mnie po raz kolejny.
Poruszałem się w niej coraz szybciej, ale jednak dośc ostrożnie.
Bałem się, że ją skrzywdzę.
Było jej dobrze.
Mi zreszta też.
Dość dobrze nam szło.
Poruszałem się w niej już bardzo szybko.
Czułem, że dochodzę.
Ona doznała orgazmu chwilę po mnie.
Skończyliśmy.
Wyszedłem z niej.
A po kilku minutach wszystko powtórzyliśmy.
Było tak dobrze jak za pierwszym razem.

Leżeliśmy na przeciwko siebie.
Patrzyłem się jej prostu w oczy.
Patrzyłem na jej usmiech.
Na jej wspaniały, szczery usmiech.
Byłem szczęśliwy.
Bardzo.
Ona chyba też.

Długo tak leżeliśmy patrząc się na siebie.
Zuza w końcu się odezwała.
Usłyszałam od niej, że mnie kocha.
Ja odpowiedziałem jej, że czuję to samo i że nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Wtuliła się we mnie i zamknęła oczy.
Uśmiechnąłem się i pogładziłem ją po włosach..





Rozdział 11

Siedzałem tam jeszcze chwilę.
W końcu ogarnąłem sie i wróciłem do swojego pokoju.
I poszedłem się umyć..
Trochę mi to pomogło.
Ale i tak dalej wszystko mnie bolało...
Nigdy nie czułem się tak okropnie.
Jedyną pocieszającą myślą było to, ze on wreszcie da mi spokój.
Obiecał..
Niestety, Filip był kłamcą.
Perfidnym, okropnym kłamcą..
Nie wiem co mi sie mogło w nim kiedyś podobać..

Posprzątałem trochę w swoim pokoju.
I wziąłem do ręki gitarę.
Tak dawno na niej nie grałem...
Nie miałem czasu.
Byłem zajęty, albo tym chujem, albo Zuzią.
Moją kochaną Zuzią.

Pobrzdąkałem tylko chwilę, bo była cholernie rozstrojona.
A ja niestety nie potrafię ogarnąć tej jakże trudnej czynności.
Filip mi zawsze stroił gitarę..
Ale o nim chciałem zapomnieć.
Stwierdziłem, że w końcu sam się tego nauczę.

Odłożyłem instrument na miejsce i wyszedłem z pokoju.
Poszedłem do Zuzy.
Chciałem jej opowiedzieć o tym wszystkim.

Zapukałem do jej drzwi.
I wszedłem.
Siedziała na łóżku.
Gdy mnie zobaczyła to wstała.
Rzuciłem jej się w ramiona i zaczałem płakać..


Rozdział 10

Porozmawialiśmy jeszcze trochę.
A potem przeprosiłem ją i wyszedłem.
Do Filipa.
Zerwac z nim kontakt.
Wreszcie się od niego uwolnić.
I zacząć życ normalnie.
Z nią..

Siedział na lawce na na tyłach szpitala.
Podszedłem do niego  i usiadłem obok.
On dosłownie rzucił sie na mnie.
Zaczał mnie bardzo brutalnie całować.
Napierał na mnie całym swoim ciałem.
W końcu uległem.
Leżałem na plecach.
On na mnie.
Pchał mi do ust swój język.
Mierzwił moje włosy.
Ja tylko leżałem.
Nie współpracowałem.
Chciałem tylko, żeby ten koszmar się skończył..
Po chwili Filip wsadził mi ręke w spodnie.
Pewnie chciał, zebym się rozluźnił.
Żeby bylo mi dobrze..
A ja miałem ochotę sie rozplakać.
Bałem się, że zaraz będzie miał ochotę na więcej.
Bałem się, że zrobi mi krzywdę.
Że mnie zgwałci..

Chłopak wstał ze mnie.
Ja dalej leżałem.
Podniósł mnie.
Zapytał co mi się stało, że jestem taki oschły dla niego.
Odpowiedziałem, że nie mam na to ochoty.
Odparł, że mi nie wierzy.
A po chwili jednym pociągnięciem zdjął mi spodnie i bokserki.
Stwierdziłem, że nie będę uciekać, bo to i tak nic nie da.
Zbyt dobrze go znałem.
Wiedziałem, ze jak coś postanowi to to zrobi..

Rozpiął swój rozporek.
I wszedł we mnie.
Bardzo mnie to zabolało.
Ale stwierdziłem, ze wytrzymam to jakoś.
Wiedziałem, że po tym dniu więcej go nie spotkam..
Pchał we mnie swojego kutasa coraz mocniej i mocniej.
Jęczał.
Było mu dobrze.
A mi było coraz gorzej..
Bardzo mnie to bolało.
W pewnym momencie łzy zaczeły mi leciec po policzkach.
Usłyszał, że płaczę.
I zaczął mnie pieprzyć jeszcze mocniej niż do tej pory.
Płakałem jeszcze bardziej.
Po kilkunastu minutach poczułem, że doszedł.
To było obrzydliwe..
Cieszyłem się, bo wreszcie dał mi spokój.
Podciągnałem spodnie i upadłem na ziemię.
Nie potrafiłem po prostu utrzymać się na nogach..
Uklęknął przede mną i usmiechnął się.
Takim okropnym, szyderczym uśmiechem.
A ja płakałem, dalej.
Czułem się okropnie..

Po chwili zapytał się mnie czy mam mu cos do powiedzienia.
Odparłem, że tak.
Powiedziałem, ze w ogóle się nie zmienił.
Że dalej jest takim samym tępym skurwysynem jak kiedyś.
Powiedziałem, ze nie chcę go już znać, żepy spierdalał i dał mi wreszcie spokój.
A on..
Z całej siły przypierdolił mi w ryj.
I powiedział, że zawsze byłem małą ciotą.
Potem pomachał mi jeszcze i poszedł.

Zostałem sam..





piątek, 28 września 2012

Rozdział 9

Usiedliśmy na przeciwko siebie na łóżku.
Powiedziałem jej, że musimy wreszcie poważnie porozmawiać.
Ona odparła, że wie, że właśnie po to do mnie przyszła.

Wyjaśniłem jej wszystko.
Opowiedziałem o tym, że jest moją siostrą,
 że jest dla mnie ważna.
Że jest jedyną osobą, na której tak naprawdę mi zależy..
Mówiłem jej, że tylko ona mnie naprawdę rozumie,
że nikt inny nie potrafi mi pomóc kiedy jest mi źle,
 tylko ona potrafi mnie rozbawić,
 poprawić humor, kiedy mi smutno.
I ogólnie sprawić, że na mojej twarzy pojawia sie uśmiech.
Powiedziałem jej też, że kiedy ją widzę to jestem szczęśliwy.
Tylko dlatego, że ją widzę,
dlatego, że jest przy mnie.

Mówiąc to wszystko poczułem, że jednak coś do niej czuję.
Nie wiem czy to miłość, czy to zauroczenie.
Na razie nie chciałem jej tego mówić.
Nie chciałem jej zranić po raz kolejny.
Wolałem odczekać kilka dni i upewnić się co tak naprawdę czuję.

Kiedy skończyłem opowiadać Zuza rozpłakała się.
Ze wzruszenia.
Przytuliłem ją mocno.
Ona powiedziała mi, że tylko przy mnie czuje się bezpieczna, szczęśliwa.
Zrobiło mi się miło, bardzo.
Jak zwykle kiedy mówiłą mi takie rzeczy.

Po chwili dziewczyna dodała, że jest zazdrosna o Filipa.
Odpowiedziałem jej, że przemyślałem wszystko i zamierzam zakończyć znajomość z nim.

Ucieszyła się.
Ja też.
Byłem szczęśliwy, że w końcu jest dobrze.



czwartek, 27 września 2012

Rozdział 8

Dość długo siedziałem sam w pokoju.
Siedziałem i myślałem.
O sobie.
O Zuzie.
O Filipie.
O wszystkich ostatnich wydarzeniach..
Od nadmiaru przemyśleń, aż rozbolała mnie głowa...
Po raz kolejny doszedłem do tego, że jestem frajerem, który tylko krzywdzi innych.
I do tego powinien się leczyć.
Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że przecież się leczę..
Ale w sumie nie za wiele to daje.
Dalej jestem takim samym człowiekiem, nie jest mi ani trochę lepiej..
Ale poczekamy jeszcze trochę, może coś się zmieni.

Bardzo dużo myślałem o Zuzie..
Miałem ogromne wyrzuty sumienia, bo naprawdę źle ją potraktowałem.
Miałem ochotę ją przeprosić.
I porozmawiać z nią.
Tak na poważnie.
I wyjaśnić wszystko.
Chciałem, żeby znowu uważała, że jest dla mnie kimś ważnym.
Że jest dla mnie jak siostra..
Ale nie mogłem tego zrobić, bo jej nie było.
Miałem nadzieję, że nic sobie nie zrobiła.
Na samą myśl o tym, że mogłoby się jej coś stać łzy napłynęły mi do oczu..
Była mi bardzo bliska.
W ciągu tych kilkunastu dni bardzo się z nią zżyłem..
Szkoda tylko, że dopiero teraz to zrozumiałem..

A co do Filipa to stwierdziłem, że jednak w jego zachowaniu cos mi nie pasuje..
Kiedyś skrzywdził mnie tak bardzo.
A potem nagle przyszedł i przeprosił.
Wtedy bardzo się z tego ucieszyłem, bo go kochałem.
A teraz juz nie byłem tego pewny..
Nie rozumiem tego trochę.
Jak go widziałem dwa dni temu to serce biło mi tak mocno, byłem taki szczęśliwy.
A ostatnio był mi zupełnie obojętny..
Ogolnie miałem wrażnie, że jest ze mną tylko dlatego, że lubię się z nim pieprzyć..
Eh, chyba znowu mnie oszukał.
Jestem taki głupi, że wszystkim we wszystko zawsze wierzę..

Wiedziałem, że czekają mnie 2 bardzo poważne rozmowy..
Bałem się.
Bałem się ich reakcji.
Szczególnie Filipa..

Siedziałem sobie tak samotnie w pokoju kilka godzin, aż nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
Była to Zuza.
Rzuciłem się jej na szyję.
Powiedziałem jej też, że cieszę się, że ją widzę.
Ona odpowiedziała mi uśmiechem.
Trochę mi ulżyło.
Wiedziałem, że nie jest na mnie obrażona.

wtorek, 25 września 2012

Rozdział 7

Ścięło mnie z nóg..
Chciałem jej szybko wszystko wyjaśnić..
A po tym..
A po tym nie wiedziałem co mam zrobić.

Staliśmy tak chwilę w ciszy.
Nagle Zuza  zaczęła płakać.
Przytuliłem ją do siebie, nie chciałem, żeby płakała.
Nie chciałem, żeby była smutna..
Nie przeze mnie..
Bo miałem takie cholerne poczucie winy, źle się z tym czułem.
Jestem egoistą i myślę tylko o sobie, wiem..
Chciałbym się zmienić, chciałbym być lepszym czlowiekiem.
Ale nie mam motywacji.
A przede wszystkim nie mam dla kogo sie zmienić..

Po chwili jednak przestałem zajmować się sobą i otarłem jej łzy z policzków.
Ona wtuliła się we mnie i w miarę się uspokoiła.
Później odeszła ode mnie i stanęła przy oknie.
Ja usiadłem na łóżku.
A ona zaczęła mówić, że wiedziała, że jej nie kocham, bo jak mozna kochać takiego kogoś jak ona.
Jak można w ogóle lubić takiego beznadziejnego człowieka.
I znowu się rozpłakała.
Stwierdziłem, że nie będę jej uspokajać, bo to nie ma sensu.
Jak będzie chciała, to sama się uspokoi.
Straciłem do niej po prostu cierpliwość.
Niezależnie od tego co się stanie, ona tylko płacze..

Zuza poryczała jeszce chwilę i zapytała się mnie czy ją okłamałem.
Stwierdziłem, że wypadałoby wreszcie powiedzieć jej prawdę..
Zacząłem więc mówić jej o tym, że było mi jej szkoda, nie chciałem, żeby byłą smutna..
Więc chciałem po prostu poprawić jej humor.
I to kocham Cię tak jakoś przypadkiem mi się wymsknęło..
Ona zapytała się mnie czy w ogóle ją lubię.
Odpowiedziałem, że tak, bo to prawda.
W sumie jeszcze niedawno kochałem ja jak siostrę, ale teraz stwierdziłam, że jest dość wkurzająca i jednak niezbyt do siebie pasujemy..
Nie powiedziałem jej tego oczywiście, byłoby to z mojej strony dośc głupie.
Bo przed chwilą w pewnm sensie naprawiłem wszystko, a tak bym znowu zjebał..

Zuza powiedziała, że przywykła do tego, że każdy ją oszukuje, że nikt nie ma do niej szacunku..
Chciałem powiedzieć, że to nieprawda, ale nie zdążyłem, gdyż ona tylko dodała, że zawsze będzie mnie pamiętać, że byłem wspaniałym człowiekiem.
Chwile później rzekła mi jeszcze Do widzenia i szybko wybiegła z pokoju.
Zamurowało mnie.
Po dośc krótkiej chwili ocknałem się i wybiegłem z pokoju znaleźć ją, bo dotarło do mnie co ona chce zrobić. Ale nigdzie jej nie było.
Zapdała się pod ziemię...

Rozdział 6

SZÓSTECZKA Z DEDYKACJĄ DLA NATALII :D

____________________________________________________

Przeprosiłem ja na chwilę.
Powiedziałem, że idę sie ubrać.
Taa, ubrać.
Chciałem iść do niego, opowiedziec mu wszystko.
Stwierdziłem, że może mnie zrozumie, może mi pomoże..

Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi na klucz.
On siedziała ubrany na łóżka i przeglądał mój pamiętnik.
Rzuciłem sie na niego i zabrałem mu swoją własność.
Zdenerwowałem się, bo nie powinien tego czytać.
Napisałem tam dużo rzeczy o sobie, o swim życiu prywatnym, o nim zresztą też..
Było tam ogólnie bardzo dużo szczegółów..
Nie chciałem, żeby ktoś to przeczytał, a jednak.

On przeprosił tylko i dodał, że nie mógł się powstrzymać i musiał to przeczytać.
Po prostu bardzo mnie kocha i musiał dowiedziec sie o mnie czegos więcej.
Uwierzyłem mu, jak zawsze.
Nie zastanawiałem się jakoś bardziej nad tym, czy aby na pewno mówi prawdę, czy nie chce mnie okłamać.
W tej chwili nie było to ważne.
Prawdę mówiąc w jednej chwili to, że przeczytal moje zapiski tez przestało mnie obchodzić.

Najważniejsze było to, że byłem przy nim, przy osobie, którą kocham, której ufam..

Ehh, troche zjebałem z Zuzą..
Nie wiem co we mnie wstąpiło, że jej powiedziałem te dwa słowa..
Te dwa słowa, które dla niej pewnie wiele znaczyły.
Szczególnie, że wypowiedziałem je ja.
Osoba, w której ona zakochana jest na zabój..

________________________________________________

Ubrałem się, a po chwili usiadłem obok niego na łóżku.\Byłem przygnębiony.
Sprawa z Zuzią bardzo mnie dręczyła.
On oczywiście zauważył, ze jestem jakis inny.
Zapytał się o co chodzi.
Nie odpowiedziałem..
Było mi głupio..
Nie wiem dlaczego, po prostu było mi głupio.
On powiedział mi, ze przeciez zawsze mogę na niego liczyć, że zawsze mi pomoże jeśli będzie umiał.
Ja odpowiedziałem mu, że dobrze to wiem, ale z tą sprawą muszę uporać się sam..

Siedzieliśmy tak jeszcze obok siebie, gdy nagle on bardzo mocn mnie przytulił.
Zrobiło mi się miło.
Podziękowałem mu, delikatnie całując go w policzek.
Zapytał mnie czy mam może ochotę na seks.
Powiedziałem, że nie.
Skłamałem.
Miałem na to ochotę, bardzo.
Ale przeciez Zuza siedzi na korytarzu.
I mogłaby coś usłyszeć..
Po prostu nie chciałem ranić jej bardziej..

Chłopak odpowiedział, że rozumie.
Pocałował mnie namiętnie w usta, zmierzwił włosy i wyszedł z pokoju.

Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi i głos Zuzy.
Pytała czy może wejść.
Pozwoliłem jej na to.
Wiedziałem, że muszę choć raz zachowac sie jak facet i wyjaśnić to wszystko.
Żeby dziewczyna nie zdążyła wyobrazić sobie za dużo..

Już chciałem się odezwać, by zacząć jej wszystko wyjaśniać, gdy ona nagle wypaliła:
,, Hubert, tak bardzo Cię kocham. Zostaniesz moim chłopakiem?"

poniedziałek, 24 września 2012

Rozdział 5

Przeprosiłem chłopaka, owinąłem się w pasie ręcznikiem i pobiegłem za Zuzą.
Poczułem jak po moich policzkach spływają łzy..
Siedziała na ławce i płakała.
Zrobilo mi sie jej tak cholernie żal..
Domyśliłem się, że czuła sie okropnie i to przeze mnie.
A ja nie chciałem, żeby przeze mnie cierpiała.
No cóż, najwyraźniej jestem złym czlowiekiem i potrafie tylko krzywdzić ludzi, na których mi zależy..
A na Zuzie zależało mi bardzo..
Jeszcze 10 minut temu była mi obojętna, a teraz..

Usiadłem obok niej i mocną ją objąłem.
Po chwili powiedziałem, żeby nie plakała.
Ona odpowiedziała mi, że po prostu jest jej przykro z tego powodu, że ją skrzywdziłem.

Bardzo żałowałem tego co zrobiłem..
W tym momencie nie potrafiłem stwierdzić, czy zależy mi na nim, czy na niej..
To takie trudne..

Przytuliłem ją mocno do siebie i zacząłem głaskac po włosach.
Przez chwilę wydawało mi się nawet, że Zuzia się uśmiechnęła.
W sumie to jeśli tak zrobiła, to jej nie rozumiem.
Jak można się jeszcze usmiechać do osoby, która tak bardzo Cie skrzywdziła?
A, no w sumie można. Sam tak zrobiłem, jeszcze dziś. Nawet się pieprzyłem z chłopakiem, który mnie zranił..
Niedawno twierdziłem, że nigdy mu nie wybaczę, a tu proszę.
Propozycja seksu i od razu zgoda..
Głupi jestem, tak, wiem to.
Ale dobrze, stało się to co stało.
Zresztą nie będę już o tym myśleć, zajme się Zuzą.

Na chwilę ja puściłem, a ona wtuliła sie we mnie i powiedziała, że mi wybacza.
W sumie to ucieszyłem sie z tego powodu, bo nie lubię gdy ktoś sie na mnie obraża, nawet gdy ma powód..
Stwierdziłem, że podziękuję jej za to.
I pocałowałem ją w usta.
Powiedziałem jej również, że ja kocham..
A tak naprawdę to nie wiem czy to prawda..

Dlaczego ja nigdy nie potrafię najpierw pomyśleć zanim cos powiem?
Jestem ciotą..

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 4

Poszła za mną.
Jak zawsze.
Położyła sie obok mnie.
I się we mnie wtuliła.
Najchętniej bym ją odepchnął.
Ale nie jestem aż taki nieczuły..
Tak bardzo nie chciałem jej zranić.
Więc wytrzymałem to wszystko.
Chciałem odpocząć.
Ale nie odpocząłem wcale, bo ona ciągle męczyła mnie różnymi pytaniami.
Bardzo mi przypomina moją przyjaciółkę.
Tęsknie za nią.
I za moim bratem.
I w sumie za moim byłym chłopakiem też.
Tak bardzo mnie skrzywdził, ale ja chyba ciągle coś do niego czuję..
Jakby mnie przeprosił, to bym mu od razu wybaczył..
Boże, aż się popłakałem.
Wiem, ciota za mnie, ale trudno.

Jak zwykle zainteresowała się tym, że płaczę...
Zapytała się co sie stało.
Opowiedziałem jej o tym wszytskim.
Od razu jakoś posmutniała.
Czyli już wiem na pewno, że cos do mnie czuje.
Ale i tak sie spytałem o co chodzi, czemu nagle spochmurniała.
Powiedziała mi, że głupio jej o tym mówić.
A ja na to, że mi może sie wygadać zawsze, ze wszystkiego.
Bo ja jej nigdy nie wyśmieję.
No więc powiedziała.
Że mnie kocha.
I popłakała się.
Przytulilem ja i pocałowalem w czoło.
Kazałem jej przestać płakać.
Po chwili się uspokoiła.
Otarłem jej policzki.
Opowiedziała mi dokładniej o tym co czuje.
A ja chciałem być wobec niej szczery.
Więc powiedziałem jej, że to miłe, że jestem dla niej kimś ważnym
Ale ma sobie nie wyobrazać, zbyt wiele.
Bo ja niby nie jestem gejem, ale jednak mężczyzn wolę o wiele bardziej.
Kobiety też mnie pociągaja, ale o wiele mniej.
Znowu zaczęła płakać.
Powiedzialem, że ma przestać, ze płacz nic nie da.
Na końcu dodalem, że chyba dalej kocham tego chłopaka..

No i zaczęła się bardzo inteligentna rozmowa.
Ona mówi o nim same złe rzeczy, a ja mówię, że to nieprawda.
(chociaż w połowie to była prawda, ale chuj)
I tak sie 'klóciliśmy' dosć długo.
Nie ogarniam. Jak można zwyzywac kogoś kogo się nie zna?!
Chyba musze bardziej myśleć o tym co mówię i komu.

Nie wiem czemu to zrobiłem..
Ale krzyknąłem do Zuzy, żeby się odjebała ode mnie, żeby dała mi spokój.
Bo nigdy nie będe jej kochal.
I nigdy nie będziemy razem.

Nagle nasza opiekunka weszła do pokoju i powiedziała, że mam gościa.
Powiedziałem, że okej, żeby wszedł/szła.
Okazało się, że to mój były.
Cholernie sie zdziwiłem.
Zuza prawie od razu wyszła.
Z płaczem oczywiście.

Zostawili nas samych.
Zapytałem o po co przyszedł.
Odpowiedział mi, że przyszedł przeprosić. Że żałuje, bardzo żałuje.
Nie chciał mnie skrzywdzić.
Dodał, że mnie kocha.
I zawsze mnie kochał.
Ale nie wie co mu odjebało.
Miałem cholerny mętlik w głowie.
Ale mu uwierzyłem.
W koncu ja tez go kochałem.
Przytuliłem go tak mocno jak tylko dałem radę.
I zacząłem płakać.
Chyba 30240839787 raz w tym dniu..
No ale trudno.
On mnie objął i powiedział bym przestał płakać.
Więc przestałem.
Zapytałem się czy jeszcze chce mi cos powiedzieć.
Powiedział mi, że chciałby się ze mną pieprzyć, że ma na mnie cholerna ochotę.
A fakt, że jesteśmy w psychiatryku podnieca go jeszcze bardziej.
Prawdę mówiąc tez miałem na to ochotę.
Brakowało mi tego.
Tak bardzo brakowało..
Więc powiedziałem mu, że okej. Możemy sie pieprzyć.
Chwilę później zostaliśmy tylko w majtkach.
Zdjął mi je.
A ja nie chcialem być gorszy i już oboje byliśmy nadzy.
Chłopak zbliżył się do mnie i zaczął mnie całować.
Wepchał mi język w usta.
Zaczęlismy bitwę o dominację.
Oczywiście ją przegrałem.
Po chwili znów zaczął mnie calować.
Schodził utami coraz niżej i niżej.
Składał delikatne pocalunki na moim torsie.
Po chwili podniósł się.
Ja polożyłem sie na brzuchu.
On wszedł we mnie dośc delikatnie.
Miło, nie chciał, żeby mnie bolało.
Po chwili zaczął sie we mnie poruszać coraz mocniej i szybciej.
Było dokładnie jak kiedyś..
Ale i tak mi sie podobało.
Bylo mi tak dobrze..
Jęczałem z podniecenia.
On dalej poruszal sie we mnie.
Był coraz bardziej brutalny.
Zacząłem krzyczeć z bólu.
Zrozumiał, że boli i robił to delikatnie.
Chwilę później poczułem, że osiągnął orgazm.
Wyszedł ze mnie i zamienilismy się rolami.
Wszedłem w niego jednym, zdecydowanym ruchem.
Zacząłem go pieprzyć.
Słyszałem jak pojekuje.
Wyszedłem z niego po to, by po chwili znów zrobic to co wcześniej.
Było mi dobrze.
Pieprzyłem go coraz mocniej i szybciej.
W końcu doszedłem.
Jęknął po raz ostatni.
Skończyłem i wyszedłem z niego.
Leżelimy wtuleni w siebie na łóżku.
Mierzwiłem jego wlosy.
On całował mnie po szyi.
Czułem się dobrze.
Tak jak kiedyś.
Miałem ochotę teraz zasnąć w jego ramionach, ale wiedziałem, że nie mogę.
Bo jakby nas ktos przyłapał..
Wole nie mysleć co by było...
Przytulił mnie mocniej.
Powiedziałem mu, że go kocham i podziękowałem za to, że jest.
Odpowiedział mi pocałunkiem.

Nagle drzwi od sali otworzyły się i weszła Zuza.
Przeraziłem się.
Zdążyłem krzyknąć tylko:
,,TO NIE TAK JAK MYŚLISZ!"
A ona wybiegła z płaczem..


Rozdział 3

Kolejny nudny dzień..
Rano terapia.
Troche mi po tym lepiej.
Potem mielismy czas dla siebie.
Jak zwykle spędziłem go z Zuzą.
Dużo rozmawialiśmy.
O wszystkim, tylko nie o problemach.
To była taka miła odskocznia od tego wszystkiego.
A póżniej nas zabrali na spacer.
Ludzie sie na nas dziwnie patrzyli.
Ale co sie dziwić?
Przecież stado wariatów szło miastem..

Odkąd tu jestem często myślę o moim byłym chłopaku.
Brakuje mi go.
Tak cholernie mi go brakuje.
Może nawet i nie jego..
Brakuje mi tego ciepła.
Tego pięknego uczucia jakim jest milość.
iobgyuftudefehu, co ja gadam?
Przecież on mnie nigdy nie kochał.
Dobra, więc powiem tak.
Brakuje mi miłości.
Chciałbym, żeby wreszcie ktoś mnie pokochał.
Nie tak jak on.
Tak prawdziwie.
Ale wiem, że tak nie bedzie.
Nigdy.
Bo jestem beznadziejnym człowiekiem.

Wiem, moja samoocena jest zajebista..
No cóż.
Staram sie nad tym pracować.
Jeśli jestem z ludźmi i nie mam czasu na rozmyślanie to jest ok.
A jak jestem sam to jest źle.
Nawet bardzo.

**************************************
Zuza jest dobrym człowiekiem.
Jak zwykle poprawiła mi humor.
To było takie mile z jej strony.
Wiekszośc osób, które tu są chodze wiecznie z glowami w dół, ciągle smutni.
A Zuza ciągle sie śmieje, cieszy.
Ale ja cos tak myślę, że to przez te prochy, które jej dają. XD
Ważne jest to, że chociaz działają, bo odkąd tu jest jej choroby jest jakby mniej, nie jest aż tak zauważalna..

Mam lekkie przypuszczenia, że ona się we mnie zakochała.
Może sie mylę, ale wszystko wskazuje na to, że to prawda.
Bo myślę, że akurat to nie jest przez te tabletki i proszki.
Ciągle sie do mnie przytula, ociera sie o mnie. Łazi za mną wszędzie.
Najchętniej by za mną nawet do toalety poszła.
A dzisiaj mnie nawet pocalowała.
W usta.
A potem przeprosiła..
Mam w mózgu burdel.
Nie wiem w ogóle co mam o tym myśleć.

Idę się położyć.
Mam nadzieję, że nie pojdzie za mną i nie poloży się obok mnie..



Rozdział 2

Jestm w psychiatryku.
Od 3 dni.
Na moim oddziale jest jeszcze 5 innych osób. 2 chłopaków i 3 dziewczyny.
Wszyscy są w miarę w moim wieku.
Nie ma tu żadnego narkomana, jej.
Jestem jedyny.
Tzn. Na moim oddziale ich nie ma.
A na specjalnym oddziale dla narkomanów jest ich dużo.
W sumie każdy z mojej 'grupy' ma inny problem.
Ale jedno nas łączy.
Wszyscy chcielismy się zabić.
I wszyscy mieliśmy taką osobe, która nas uratowała.
Osobę, która nas kocha.
A byliśmy tak głupi, że tego w ogóle nie zauważaliśmy.
Ale teraz chodzimy na różne terapie, rozmawiamy.
Duużo rozmawiamy.
Bardzo dużo.
Tu każdy może każdemu sie zwierzyć, nikt nikogo nie wysmieje.
To bardzo mi się podoba.
Wreszcie moge szczerze sie komus wyżalić, porozmawiać o tym co mi leży na sercu, otrzymać wsparcie.
Tak bardzo mi tego brakowało..
Ogólnie jestem niesmiały..
Zawieranie nowych znajomości to dla mnie męka..
Dlatego przyjaciół nie mam.
Przyjaciół, kolegów, kolezanek, żadnych znajomych.
A nie, przepraszam.
Mam jedną znajomą.
Była moja przyjaciółką.
Ale znalazła sobie chłopaka i ma teraz dla mnie bardzo mało czasu.
Doskonale to rozumiem.
Kiedy ja byłem zaslepiony miłością, też miałem ją, że tak powiem w dupie..
To przykre.
Ale wiem, że ona mnie lubi.
I jakbym koniecznie chciał się z nia zobaczyć, porozmawiać to czas by na pewno znalazła..
Jest lepszym człowiekiem niz ja.
Ja dla niej czasu nie miałem wcale.
Wiem, jestem głupim chujem..

Hubert. Przestań wreszcie obwiniać się o to wszystko.
To się już skończyło.
Nie wyzywaj się na sobie.
To i tak nic nie da.

Jestem dziwny, mówię sam do siebie.
Trudno.

Hmm. Może wrócę do czasu teraźniejszego.
A więc.
Najlepiej dogaduje się z Zuzą.
Jest moja rówieśniczką.
Od razu jak ja zobaczyłem wiedziałem, że uda nam się porozumieć.
Nie wiem czemu tak pomyślałem.
Ale moja intuicja mnie nie zawiodła.
Zuzia jest schizofreniczką..
Oprócz tego nie miała, żadnych problemów.
Ale nie była szczęśliwa. To ją cholernie męczyło.
Aż pewnego dnia jakas kobieta powiedziała jej, żeby się zabiła, bo nie jest nikomu potrzebna.
Mówiła tez, że nikt jej nie kocha..
(Kobieta ta nie była prawdziwa. Tzn. Była, ale tylko dla niej)
Ona uwierzyła jej i próbowała sie powiesić.
Ale jej sie to nie udało.
Tak jak i mi...




Rozdział 1

Cześć. Jestem Hubert. Nie jestem wesoły. I nie jestem też gejem. Raczej biseksualny. Ale tak w sumie to nie wiem.
Moje życie kompletnie nie ma sensu.
Najchętniej bym juz umarł.
Tzn. Gdyby nie mój brat, to juz by mnie tu nie było.
No ale jestem.
Może opowiem coś więcej o tym.
To było tak:
Miałem chłopaka.
Bardzo go kochałem.
Myślałem, że on mnie też.
Ale sie myliłem, bardzo.
Był ze mną tylko dla seksu..
Na początku naszej znajomości chociaż udawał, że jestem dla niego ważny, że w ogóle go obchodzę.
Dość często z nim rozmawiałem o moich problemach. Bo było ich naprawdę dużo.
I szczerze mowiąc nie bardzo miałem komu sie wygadać.
Miałem tylko jego..
Teraz nie mam nikogo.
Czasem próbował mnie pocieszać, przytulal, mówil, żebym przestal się martwić. Ciągle powtarzał, że będzie lepiej.
Wierzyłem mu, zawsze.
W koncu tak bardzo go kochałem.
Pod koniec tego roku, było ze mną naprawdę okropnie.
Nie było dnia, żebym nie myślał o śmierci.
On powiedział mi, żebym zaczął brać narkotyki.
Mówił, że to mi pomoże.
Odciągnie od tego bólu.
Uwierzyłem, jak zawsze.
Zacząłem od maryśki, skonczyłem na heroinie..
Bylem wycieńczony fizycznie i psychicznie.
Wkurzyłem się na niego, gdyż mnie oszukał..
A on odpowiedział mi, że mogłem go nie sluchać, że to nie jego wina, że tak skończyłem.
A potem dodał, że tak naprawdę nigdy mnie nie kochał, że tylko oszukiwał. I był ze mną, bo lubił się ze mna pieprzyć.
Uderzyłem go w twarz i uciekłem..
Było mi tak cholernie przykro..
Jeszcze nigdy mnie tak nie upokorzono.
Stwierdziłem, że moje zycie kompletnie straciło sens.
I postanowiłem sie zabić..
Brat znalazł mnie dość szybko, całego zakrwawionego..
Zadzownił po pogotowie i mnie uratowali.
Byłem na niego bardzo zły, bo chcialem juz umrzeć, mieć spokój..
Po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że zrobił to, bo mnie kochał, bo chiał, żebym naprawdę żył.
Więc żyję dalej.
Powiedziałem mu o moich problemach z narkotykami, o chłopaku, o wszytskim.
Stwierdziłem, że moge mu zaufać.
On opowiedział wszystko rodzicom.
Byłem u psychologa.
Wysłał mnie do szpitala psychiatrycznego, na oddział ogólny, bo boi się, że mogę znów próbować sie zabić, a przecież do tego jestem narkomanem.
Także jutro wyjeżdzam.
Mam nadzieję, że to mi pomoże.
Bo jeśli nie..
To znów spróbuję się zabić.
Ale zrobie to tak, że juz mnie nie uratują..

sobota, 25 sierpnia 2012

PIS JOU

NUDZI MI SIĘ.
WIĘC SOBIE ZAŁOŻYŁAM BLOGA.
BĘDĘ PISAC OPOWIADANIE. JESZCZE DOKŁADNIE NIE WIEM O CZYM, ALE NIE BEDZIE TO YAOI. XDDDDDDDDDDD
ALE NA PEWNO BĘDĄ TAM NARKOMANI, PSYCHAITRYK ETC.
JUTRO BĘDZIE PIERWSZY ROZDZIAŁ, BO TERAZ JUZ MI SIE NIE CHE PISAĆ.
XDDDDDDDD